Poza elektryzującym spotkaniem na Mestalla czekają nas jeszcze ogromne emocje w Madrycie. Na Wanda Metropolitano przyjeżdża bowiem zespół Marcelino, który w tym sezonie nie zaznał jeszcze smaku porażki.

Osiem punktów po czterech kolejkach to solidny wynik. W tym remis z Barceloną czy wygrana na Balaidos z Celtą. Athletic Marcelino powoli zaczyna przypominać Valencię tegoż trenera. W ekipie Los Ches wszystko chodziło wtedy jak w szwajcarskim zegarku, a zabójcze 4-4-2 zaskakiwało niejednego rywala. Zawodnicy Valencii wiedzieli, kiedy doskoczyć do pressingu, a kiedy odpuścić. Kiedy dać rywalowi się wyszumieć, a kiedy docisnąć go na jego połowie. W Bilbao widać już ślady pracy Asturyjczyka.

Zawdzięczać mu można również wprowadzanie do pierwszej drużyny młodych zawodników. Co prawda, w Athletiku bez nich nie da się skompletować kadry na mecz, ale nie każdy byłby tak odważny, żeby na nich stawiać. Tym sposobem poznaliśmy postacie, takie jak Dani Vivian, który w ostatnim meczu z Mallorką wpisał się na listę strzelców. Również warto się przyjrzeć Jonowi Morcillo. 23-letni skrzydłowy ma niezłe przyspieszenie i nie boi się bezpośredniej gry, czego brakowało zmiennikom w zespole Los Leones. Warto też zwrócić uwagę na drugiego (po Inakim) z braci Williamsów – Nico. Osiemnastolatek dostaje trochę minut w pierwszym zespole i nie zawodzi. W meczu z Barceloną potrafił nawet doprowadzić do czerwonej kartki dla Erika Garcii, dzięki swojej umiejętności odejścia od przeciwnika.

Dziś czeka armię Marcelino zadanie o najwyższym stopniu trudności. Trafiają do “paszczy lwa”, gdzie zmierzą się z broniącym tytułu Atletico Madryt. Los Colchoneros wzmocnili się latem powracającym Antoine’m Griezmann’em, Rodrigo de Paulem, czy Matheusem Cunhą. Kadra Atleti wydaje się najmocniejszą w lidze. Jednak podchodzenie do sezonu z pozycji faworyta może stać się największym wrogiem. Niemniej, jak na razie podopieczni Cholo radzą sobie co najmniej dobrze. Zwłaszcza w próbach charakteru. Ostatnio w meczu z Espanyolem – gol w 99. minucie. Z Villarrealem trochę pomogli przeciwnicy – trafili do własnej siatki w 95. minucie. Z Celtą błysk geniuszu pokazał Angel Correa. Tyle szczęścia nie można mieć oczywiście przez cały sezon, ale Atletico staje się ekspertami od sytuacji bez wyjścia.

Składy

  • ATLETICO: Oblak – Trippier, Savić, Gimenez, Hermoso, Lodi – Llorente, Kondogbia, de Paul – Griezmann, Correa;
  • ATHLETIC: Simon – Lekue, Vivian, I. Martinez, Balenziaga – Berenguer, D. Garcia, Vencedor, Muniain – R. Garcia, I. Williams.
UDOSTĘPNIJ