Wczorajsze starcie Atletico z Barceloną obnażyło wszystkie problemy tych drugich. Na razie zapowiada się na walkę łeb w łeb między ekipą Simeone a drużyną Ancelottiego o ligowy fotel lidera. Na razie rozgościli się na nim gracze z białej części Madrytu i nie mają zamiaru go oddać.

Real jest zdecydowanym faworytem tego spotkania. Nie ma nawet sensu nad tym dyskutować. W razie wygranej Królewskich jedynymi, którzy będą wnosić sprzeciw będą pseudofani Barcelony twierdzący, że Espanyol zawsze im się podkłada, by “dopiec lokalnemu rywalowi”. Skrajna głupota, ale nadal się w to wierzy.

Madrytczycy lekko ostatnio przystopowali. Zaciągnęli hamulec. Najpierw remis 0-0 z Villarrealem, a kilka dni później kompromitacja z Sheriffem Tyraspol. Pozwolili na stworzenie niesamowitej historii Jasurowi Jakszibojewowi, który kilka miesięcy temu grał w rezerwach Legii, a teraz miał okazję zdobyć bramkę na Santiago Bernabeu. Oczywiście, Real nadal jest głównym faworytem do wyjścia z grupy Ligi Mistrzów, ale takie wpadki nie powinny zdarzać się zespołowi tej klasy. Zwłaszcza że ich forma we wcześniejszych spotkaniach była godna pozazdroszczenia przez inne drużyny.

Dziś możemy spodziewać się Realu, który od początku będzie chciał przejąć inicjatywę i udowodnić, że problemy ostatniego tygodnia zostały już zażegnane. Oczywiście – może się tu skończyć pogromem, takim jaki sprawili Mallorce (6-1), ale może to być też Real zidanowski, który konsekwentnie punktował słabszych rywali i liczyły się dla niego jedynie trzy punkty, a nie styl, w jakim je zdobyto.

Espanyol będzie się w tym sezonie bił o utrzymanie. To nie ulega wątpliwości. Trener Vicente Moreno trochę zmienił swoją filozofię w porównaniu do tej z Mallorki. Wtedy jego zespół grał radośnie i otwierał się często nawet przed lepszymi rywalami. Utrzymać się nie udało. Teraz, w Espanyolu, jest troszkę inaczej. Pericos skupiają się często na zabezpieczeniu własnej bramki w pierwszej kolejności, a dopiero w drugiej na pokonaniu golkipera drużyny przeciwnej. Stąd udało im się wyrwać dwa remisy 0-0 z Osasuną i Villarrealem. Kiedy poszli, w stylu drużyn Moreno, na wymianę ciosów – również nie wyglądało to najgorzej. Podzielili się punktami z Betisem (2-2), ale na dłuższą metę może to nie zdać rezultatu.

Przewidywane składy

  • ESPANYOL: D. Lopez – A. Vidal, S. Gomez, Cabrera, Pedrosa – Bare, Morlanes, Darder – Embarba, De Tomas, Melamed;
  • REAL: Courtois – Vazquez, Militao, Alaba, Nacho – Casemiro, Kroos, Modrić – Hazard, Benzema, Vinicius.
UDOSTĘPNIJ