Ewa Swoboda
Drużynowe Mistrzostwa Europy w Bydgoszczy, 9.08.2019 r. | FOT. Adam Kowalski

Halowa Mistrzyni Europy z Glasgow z 2019 roku i srebrna medalistka Halowych Mistrzostw Europy z Belgradu z 2017 roku Ewa Swoboda powróciła do treningów. Jak sama twierdzi, rok 2020 będzie czasem lekkiego pokazania się.

Odpoczęłam psychicznie, można było sobie wszystko przemyśleć, wyznaczyć cele – niestety nie na ten rok, tylko przyszły. Teraz cieszę się, że wracamy do normalnego, sportowego życia

– podsumowała okres izolacji.

Sprinterka zwróciła uwagę także na to, że podczas największych obostrzeń związanych z pandemią koronawirusa niewiele mogła zrobić.

Nie można było nawet wyjść do lasu, pobiegać, pozostawał trening w domu, gdzie można było zrobić troszkę ćwiczeń siłowych. Cieszę się, że te obostrzenia są znoszone

– dodała sprinterka.

Swoją aktualną dyspozycję oceniła na około 75% możliwości.

Kiedy w sierpniu zaczną się starty, to już będzie ten poziom, jaki chcę prezentować. A jeśli nie, to… trudno. Raczej zagranicę nie chcę wyjeżdżać, bo po prostu się jeszcze boję. Cztery krajowe starty będą idealne

– skwitowała zawodniczka AZS AWF Katowice.

Ewa Swoboda planuje wziąć udział w mistrzostwach Polski oraz Memoriałach Kamili Skolimowskiej, Janusza Kusocińskiego i Ireny Szewińskiej.

Chciałabym pokazać, że nie siedziałem w domu i nic nie robiłam. Ten rok to czas lekkiego pokazania się, a 2021 – docelowy

– wyjaśniła.

Jak sama stwierdziła, brakuje jej sportowego “życia na walizkach”.

Dziś miałabym już za sobą tyle startów, tyle miejsc bym odwiedziła. Trochę szkoda, z drugiej strony spędziłam więcej czasu z rodziną i wreszcie porządnie zajęłam się moimi psami. Chcę skumulować całą złość na tych czterech startach, pokazać, że mogę, chcę i potrafię

– dodała.

Obecnie zawodniczka AZS AWF Katowice trenuje w rodzinnych Żorach i Katowicach. Po zakończeniu tego okresu przygotować – 1 lipca pojedzie na zgrupowanie do Spały.

Trochę się boję, ale jak trzeba, to trzeba. Nie wiadomo, może to już przeszłam, mogę mieć. Podróż w nowe miejsce wiąże się z pewnym ryzykiem

 – stwierdziła.

Przyznała, że bieganie w maseczce jest zwyczajnie niemożliwe.

Próbowałam, ale zaraz się dusiłam. W czasie siedzenia w domu trzeba się było bardziej pilnować w kwestii wagi. Bo lodówka woła, żeby coś z niej wyjąć. Nawet, kiedy się nie jest głodnym

– zakończyła z uśmiechem na ustach.

ZOBACZ TAKŻE: Lekkoatletyka: Pierwsze mityngi z kalendarza PZLA w sezonie letnim 2020 za nami

UDOSTĘPNIJ
Bartosz Pająk
Piłkarz, sędzia, spiker na meczach czwartoligowego Orlicza Suchedniów. Prywatnie sympatyk Manchesteru United, polskiej Ekstraklasy i pierwszej ligi. W wolnych chwilach miłośnik transportu kolejowego.