Z jednej strony powołania w dużej części były do przewidzenia. Z drugiej te kilka miejsc nie było jeszcze zaklepanych, więc trzeba było o nie walczyć lub skorzystać na czyichś problemach zdrowotnych (broń Boże komukolwiek tu źle życzyć). Ale znamy już wszystkich tych, którzy mają nas z dumą reprezentować na rosyjskim mundialu. No, prawie wszystkich. Jednak nie mamy pewności, czy wszyscy są gotowi i zasłużyli. Powody tej niepewności są wręcz nie do pojęcia, ale selekcjoner naszej kadry Adam Nawałka jak zawsze uspokaja, bo wie, że chłopaki ciągle wykonują dobrą robotę i na wszystko sobie zapracowali.

Bramka – standardowo na odpowiednim poziomie

Czy kiedykolwiek musieliśmy bać się o obsadę bramkarską w naszej drużynie? Od lat polska piłka „produkuje” wysokiej klasy golkiperów, którzy bronią w czołowych ligach, są chwaleni przez zagranicznych ekspertów i kibiców, pracując ciężko na wysokie oceny i nagrody. Na rok 2018 Nawałka zabiera dwóch z uznaną marką w Europie, którzy już prezentowali się z orłem na piersi fenomenalnie i to nie raz oraz trzeciego, który jest w dobrej dyspozycji i przy okazji spełni marzenia, jadąc z kadrą na turniej.

Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański – pierwszy z łatką szaleńca i speca od trudnych meczów, drugi regularny i coraz lepiej sprawdzający się w kryzysowych sytuacjach, co pokazały EURO 2016 i eliminacje do MŚ. Szczęsny od przyszłego sezonu będzie numerem jeden w bramce Juventusu. Na mundialu będzie miał okazję udowodnić, że nieprzypadkowo się tam znalazł. Drugi ma pozwolenie na szukanie klubu po spadku Swansea, ale uważany jest za czołowego bramkarza angielskiej Premier League. Poziom techniczny niemalże identyczny. Wśród sympatyków futbolu ciągle paląca jest dyskusja, kto będzie numerem jeden. Decyzję należy zostawić trenerowi, bo niezależnie kto z tej dwójki zagra, jednego możemy być pewni – nie zawalą sprawy.

Bartosz Białkowski kolejny raz został bramkarzem sezonu w Championship (zaplecze Premier League). Już Kilkukrotnie wspominano o nim w kontekście kadry – bo w formie, więc może być rozpatrywany jako numer trzy. Tak też się stało na wiosnę tego roku. 45 minut z Nigerią (jego debiut) i rywalizacja z Łukaszem Skorupskim. Walka o miejsce w kadrze wygrana, choć nie ma co ukrywać, trochę szczęśliwie. Kto wie, jakby się losy tego pojedynku potoczyły, gdyby „Skorup” nie był kontuzjowany. Ale mimo wszystko lepiej brać zawodnika, który regularnie gra niż tego non stop siedzącego na ławce.

Obrona – wieczne zdenerwowanie i strach

Przez lata nasza obrona była najsłabszą formacją. W ostatnich kilku latach gra w środku Kamila Glika i Michała Pazdana zdjęła ten nieprzyjemny ciężar krytyki z polskiej obrony, ale wystarczy że jeden z podstawowej czwórki obrońców (zakładam do tekstu czteroosobowy blok, choć wiem, że będziemy grać formacją 3-4-3) wypadnie i już jest ogólnonarodowa panika. A to Łukasz Piszczek czy alternatywnie Bartosz Bereszyński, a to ktoś ze stoperów, a to brak lewego obrońcy… Nie wierzy się w ogóle w potencjalnych zmienników, co jest przykre.

Kamil Glik w dużej mierze z własnej winy może nie pojechać na mundial. Uszkodził sobie bark przy robieniu przewrotki podczas gry w siatkonogę – kontuzja kontuzją, ale jej przyczyna jest iście absurdalna, tym bardziej w dzień ogłoszenia powołań i dwa tygodnie przed pierwszym meczem na MŚ. Wszyscy wiemy, że Glik ma klasę i umiejętności, by dowodzić naszą defensywą i bez niego byłoby o wiele trudniej. Ale czasem wypadałoby dwa razy pomyśleć zanim się coś zrobi. Skrajnie nierozważne i nieodpowiedzialne zachowanie. To tak jak podczas imprezy – trzeba umieć zachować umiar i pić z pewną dozą ostrożności.

Czas na kogoś nowego

Być może to jest czas Thiago Cionka, Jana Bednarka i Marcina Kamińskiego (on wskakuje tylko wtedy, gdy Glik na 100% nie będzie gotowy na mundial).

Pierwszy gdzieś tam ciągle jest wyszydzany przez januszerkę, co go nigdy nie widziała w akcji, a przecież za każdym razem gdy wchodzi na boisko, gra na przyzwoitym poziomie. SPAL ściągnęło go w zimie i z nim na stoperze zdołali się utrzymać. Wcześniej był wyróżniającą się postacią w Palermo. Thiago też wykazuje duże przywiązanie do naszego kraju, historii, kultury, także wytykanie go palcami jest co najmniej żenujące. Jest wartością dodaną w szatni oraz wartościowym zmiennikiem.

Bednarek ma w swojej dotychczasowej karierze prawdopodobnie prime time. Po miesiącach niepowodzeń w Southamptonie i pytaniach angielskich twitterowiczów „Who the fuck is he?” przyszło kilka spotkań w tamtejszej ekstraklasie na koniec sezonu i nagroda dla piłkarza miesiąca, dzięki czemu złapał wiatr w żagle. Kiepski turniej U21 rok temu trzeba odłożyć na półkę „do zapomnienia”. Jan jest w gazie i czuje to zarówno on, jak i selekcjoner.

Pamiętajmy, że opcją totalnie rezerwową jest Kamiński. Nigdy go nie uważałem za dobrego stopera – łatwo gubił krycie i się dekoncentrował, nie nadążał za piłką. Może i w Stuttgarcie się podciągnął trochę, ale dalej nie na tyle, by zmienić moją opinię. Jednak z braku laku niech już będzie.

Wspominałem o obawach i z defensorów pod względem formy największe są o Artura Jędrzejczyka – bardzo duże i częste wahania formy w Legii doprowadzały to krytycznych opinii wobec niego. Nawałka jednak jest nieugięty i odporny na wszelakie komentarze w Internecie – stawia na sprawdzonych ludzi, a „Jędza” w kadrze zawsze dawał radę. Poza tym często robił za prawdziwą duszę towarzystwa. Ale mimo tego, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że Jędrzejczyk klubowy i Jędrzejczyk reprezentacyjny to dwaj inni piłkarze, to z tyłu głowy boimy się o jego dyspozycję.

Pomoc – lekarstwa na ból głowy

W tej sytuacji można poprosić producentów leków Apap czy Ibuprom, by byli sponsorami kadry, ale Adam Nawałka zna lepsze środki na ból głowy. Fakt, pomocników było najwięcej i też największa ich liczba była do skreślenia. O ile Jakub Błaszczykowski, Kamil Grosicki, Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus, Piotr Zieliński to byli superpewniacy, Karol Linetty też się wydawał pewny, mimo plotek o braku miejsca dla niego, tak kwestia Jacka Góralskiego i Rafała Kurzawy już takim zdecydowaniem nie ociekała.

Krzysztof Mączyński, czyli reprezentacyjne odkrycie Nawałki, nie zdołał się wykurować. Moim zdaniem to zwiększyło szanse ostatniej dwójki na awans. „Góral” to jest w tej chwili nasz największy rzeźnik i wycinak w kadrze. Wpasowuje się idealnie w następujący koncept – bronimy wyniku i odcinamy możliwość gry środkiem pola za wszelką cenę. Jego transfer do bułgarskiego Łudogorca Razgrad to nie była taka zła decyzja, jak mogła się wydawać. Wszak rozegrał w tym sezonie w klubie więcej minut od Krychowiaka w West Bromwich Albion.

Jednak bardziej niż Góralskiemu kontuzja „Mąki” otworzyła drzwi na mundial Kurzawie. Nikt nie ma w Ekstraklasie lepiej ułożonej lewej nogi do piłki niż on. Jego dużym plusem jest możliwość gry na kilku pozycjach – wahadło, klasyczny lewy obrońca, lewy pomocnik, może też grać w środku pola. Uzupełnienie w rozegraniu dla Zielińskiego w sam raz. Zapracował sobie na powołanie, mimo że wcale pewne nie było i mundial może mu szeroko otworzyć drzwi do zachodniej piłki.

Reprezentant wyklęty

Jest jednak jeden kadrowicz, który jest w tej chwili wrogiem numer jeden polskich internautów. Człowiek, który swoją postawą na boisku i poza nim w ostatnich miesiącach zapracował obie na opinię beznadziei, wstydu. Co rusz jakaś afera, a w ciągu ostatnich trzech lat zdobył więcej kartek (żółtych i czerwonych) niż goli i asyst w sumie.

Sławomir Peszko jest niechciany w tej reprezentacji. Z ulgą wielu ludzi przyjęło wiadomość, że po mistrzostwach żegna się z reprezentacją. I nie ma co się temu dziwić! W każdą aferę alkoholową, jaka wyszła w ostatniej dekadzie w kadrze (nie wspominając o pamiętnym telefonie pewnej lutowej nocy), był zamieszany właśnie on. Proste błędy w operowaniu piłką – przyjęcie, podanie, strzał – pozostawiają wiele do życzenia. Kartki łapane bez sensu. Gdy widzi się grafikę z powołanymi i widzi się jego nazwisko, to idzie się tylko łapać za głowę.

Ja i pewnie nie tylko ja mam gdzieś, że może robić za „zadaniowca”, skoro jest chodzącą tykającą bombą. Albo coś zrobi bezmyślnego na zgrupowaniu, albo na boisku i przez jego błąd, jego wpadkę, cała drużyna może mieć problem w mgnieniu oka. Peszko nie zasłużył nawet, żeby do Soczi dotrzeć na piechotę. Nie da żadnej jakości. Oby nie zagrała ani minuty (wiem, graniczy to z cudem), bo nikt nie chce niepotrzebnych nerwów i stresów.

Atak – żadnego zdziwienia

Rozwodzić się nad czymkolwiek i kimkolwiek tutaj nie ma sensu. Miejsc dla Roberta Lewandowskiego, Arkadiusza Milika, Łukasza Teodorczyka można było się spodziewać, ale bardzo cieszy miejsce dla Dawida Kownackiego. Przebijał się spokojnie w Sampdorii, wpasował się odpowiednio w zespół, był jaśniejszą postacią kadry U21 przez miesiące. Po prostu zasłużył na miejsce na mistrzostwach. Tym bardziej, że pasuje pod 3-4-3 do tego tercetu ofensywnego, co pokazały mecze towarzyskie – bardzo szybko łapie chemię i zgranie w tym ustawieniu z resztą.

Kadra jest w dużej mierze sprawdzona, z perspektywami, warto być optymistą, nawet jeśli pojawiają się w niej wysokoprocentowe futbolowe chwasty. Trzeba wierzyć w tych chłopaków, że wykonają świetną robotę i dadzą nam wiele powodów do radości. A i oni sami pewnie chcą przejść do historii. Zatem do boju!

Jeszcze tak dla formalności – lista reprezentantów Polski powołanych na mundial (z numerami, z jakimi zagrają):

Bramkarze:
Bartosz Białkowski (12), Łukasz Fabiański (22), Wojciech Szczęsny (1);

Obrońcy:
Jan Bednarek (5), Bartosz Bereszyński (18), Thiago Cionek (4), Kamil Glik (15)*, Artur Jędrzejczyk (3), Michał Pazdan (2), Łukasz Piszczek (20);

Pomocnicy:
Jakub Błaszczykowski (16), Jacek Góralski (6), Kamil Grosicki (11), Grzegorz Krychowiak (10), Rafał Kurzawa (20), Karol Linetty (8), Sławomir Peszko (17), Maciej Rybus (13), Piotr Zieliński (19);

Napastnicy:
Dawid Kownacki (23), Robert Lewandowski (9), Arkadiusz Milik (7), Łukasz Teodorczyk (14).

*-jeśli Kamil Glik nie będzie gotowy, zastępuje go Marcin Kamiński

Marcin Borciuch