Starcie Lecha Poznań ze Szwedzkim Hammarby zakończyło się pewnym zwycięstwem popularnego “Kolejorza”. Dzięki tej wygranej tylko dwa mecze będą dzielić polski zespół od gry w Lidze Europy.

W dzisiejszym meczu trudno było się przyczepić o cokolwiek do Poznaniaków. Pewni w defensywie, umiejętnie utrudniający rywalom rozgrywanie oraz w ostatecznym rozrachunku skuteczni. Trzy gole bądź co bądź nie wzięły się z przypadku (no może ten pierwszy). Niezwykle nierówny był dziś kapitan Lecha, Pedro Tiba. Portugalczyk, wprawdzie zdobył pierwszą i być może najważniejszą bramkę, lecz poza tym i solidną postawą w defensywie, irytował częstymi pomyłkami w rozdzielaniu piłek. Wyjątkowo regularnie jego podania kończyły się pod nogami przeciwników. Ale też swoim presingiem wymusił błąd na obrońcy Hammarby, który zakończył się golem. Więc i tak wychodzi na plus.

 

Na szczególne wyróżnienie zasłużył z pewnością Tymoteusz Puchacz, stający się naprawdę solidnym lewym obrońcą. Co prawda w dalszym ciągu zdecydowanie lepiej wygląda z przodu niż z tyłu, ale jest na tyle młody, że pozwala wierzyć, iż rośnie nam niezły defensor, może nawet na miarę pierwszej reprezentacji.

Z pozytywów jeszcze warto wymienić postawę Jakuba Kamińskiego oraz Filipa Marchwińskiego (wszedł w 84 minucie). Ten pierwszy nie tylko zdobył bramkę, ale cały mecz zasuwał jak zły, asekurując bocznego obrońcę, ale nie zapominał o atakowaniu. Z kolei ten drugi przy tym ograniczonym czasie, jaki otrzymał, zdążył strzelić najpiękniejszą bramkę w meczu. 

 

Hammarby – Lech Poznań 0:3

55′ Pedro Tiba

89′ Jakub Kamiński

93′ Filip Marchwiński

 

 

 

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Miłośnik piłki, zwłaszcza tej we Włoskim wydaniu. Redaktor również na portalu SerieAPolonia.pl. Poza piłką nożną zafascynowany literaturą grozy, w szczególności twórczością Stephena Kinga oraz H.P. Lovercrafta.