Bez większych niespodzianek obyło się w środowych spotkaniach najlepszej piłkarskiej ligi świata. Swoje mecze wygrały między innymi Barcelona (!), Bayern, Chelsea oraz Juventus. Prawdziwy rollercoaster przeżyli kibice na Old Trafford, gdzie gospodarze przegrywali do przerwy już 0:2, lecz finalnie “Mister Champions League” w osobie Cristiano Ronaldo przechylił szalę na korzyść Manchesteru United.


Barcelona w końcu zwycięska

Zmagania w Lidze Mistrzów rozpoczęły się od spotkań rozgrywanych o 18:45. Barcelona podejmowała Dynamo Kijów, a RB Salzburg stanął naprzeciw Wolfsburga. “Duma Katalonii” symbolicznie rozprawiła się z rywalem z Ukrainy, jednak w obecnej sytuacji klubu każde zwycięstwo jest na wagę złota. Jedynego gola w tym spotkaniu zdobył Gerard Pique, który jest nieoceniony w sytuacjach, gdy piłka jakimś cudem nie chce trafić do siatki przeciwnika “Blaugrany”.

W starciu austriacko-niemieckim górą okazali się Ci pierwsi. Młoda ekipa Salzburga rozprawiła się z “Wilkami” 3:1. Strzelanie w 3. minucie rozpoczął Karim Adeyemi, 19-latek, który niedawno zadebiutował w reprezentacji Niemiec. Finalnie na nic zdała się Wolfsburgowi wyrównująca bramka Nmechy z 15. minuty. Gospodarze okazali się dużo lepsi na przestrzeni całego spotkania, co potwierdzenie znalazło tuż po zmianie stron. Austriaków na prowadzenie 2:1 wyprowadził Noah Okafor, który niedługo potem ustalił wynik meczu na 3:1. Po 3 kolejkach RB Salzburg jest liderem grupy G.


Liczbą dnia… “czwórka”!

Aż cztery ekipy zdobyły w środę po 4 bramki w swoich spotkaniach. Zaczęło się od Leicester w rozgrywkach Ligi Europy, które nie bez kłopotów rozprawiło się na wyjeździe ze Spartakiem Moskwa. Swoje spotkania z “czwórką” z przodu kończyły jeszcze Villarreal (4:1 z Young Boys), Chelsea (4:0 z Malmo) oraz Bayern (4:0 z Benfiką).

Warto na dłużej zatrzymać się przy tym ostatnim meczu. Podopieczni Jorge Jesusa przez 2/3 spotkania udanie stawiali opór “Bawarczykom”, a cuda w bramce wyczyniał Manuel Neuer, który wybronił co najmniej dwa dogodne strzały gospodarzy. Co prawda w międzyczasie Bayernowi nie uznano dwóch bramek, jednak różnic klas na boisku nie było widać gołym okiem. Lewandowski i spółka koncert rozpoczęli w 70 minucie. Na przestrzeni 14 minut monachijczycy 4-krotnie znaleźli drogę do siatki Benfiki. Kluczową postacią okazał się Leroy Sane, który zdobył 2 gole (w tym jeden z rzutu wolnego), a także obsłużył podaniem “Lewego”, który z metra trafił do pustej bramki.


Kulusevski i Ronaldo bohaterami

Nieco bardziej wyrównane okazało się spotkanie Lille z Sevillą. Co prawda goście z Andaluzji mieli optyczną przewagę, jednak nie przełożyło się to na gole. Mecz zakończył się remisem 0:0 i okazał się jednym podziałem punktów we wszystkich środowych meczach Ligi Mistrzów.

Blisko remisu było w Manchesterze, gdzie United do przerwy przegrywali 0:2 z Atalantą. W ekipie z Bergamo wszystko posypało się po zejściu z boiska strzelca drugiego gola, Meriha Demirala. Matteo Lovato nie potrafił odeprzeć zmasowanych ataków “Czerwonych Diabłów”, a pierwsze efekty dało się odczuć już w 53. minucie. “Kontakt” złapał Rashford, wyrównał Maguire, a w 81. minucie wynik ustalił… a któż by inny, Cristiano Ronaldo.

Wynik 0:0 do 86. minuty utrzymywał się w Petersburgu, gdzie miejscowy Zenit podejmował Juventus. Wtedy to sprawę w swoje ręce wziął wprowadzony na boisko w 2. połowie Dejan Kulusevski. Dla Juventusu to już czwarty kolejny mecz, w którym zaliczył taki sam wynik. 1:0 to ulubiony rezultat Maxa Allegriego, który był specjalnością Włocha już podczas pierwszej kadencji w Juve. Nadchodzą lepsze czasy dla “Starej Damy”?

Autor: Robert Saganowski

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Fan piłki nożnej jak świat długi i szeroki, od Serie A do polskiej B-klasy. Zanurzony po nos w Fantasy Premier League. Kibic hokeja w polskim wydaniu. Języki obce, włoska kuchnia i irlandzka whiskey.