Piękny sen Lecha powoli zderza się z rzeczywistością. Drugi mecz w fazie grupowej Ligi Europy i znów nie udało się zgromadzić choćby punktu. Tym razem w Glasgow mocniejsi okazali się Rangersi, dowodzeni przez Stevena Gerrarda.

Przyjazd do Szkocji już na samym początku mógł budzić niepokój wśród fanów Lecha. Brak w kadrze meczowej Pedro Tiby oraz Jakuba Kamińskiego, czyli dwóch bardzo ważnych ogniw w układance Dariusza Żurawia, musiał odbić się czkawką. Portugalczyk rzekomo miał popaść w konflikt z trenerem Kolejorza, ale tę informację już zdementowano. Oficjalnie jego nieobecność spowodowana była, podobnie jak Kamińskiego przez lekki uraz.

Samo spotkanie miało swoje różne fazy. Początek należał do gospodarzy, ale po początkowej przewadze Rangersów, to Lech, przez dobry kwadrans prowadził grę. Pod względem poziomu na plus poprawa jakości w defensywie, czego powodem prawdopodobnie był powrót Lubomira Satki, który pauzował za kartki i nie mógł wystąpić przeciwko Benfice. Ogółem, można było zauważyć pewien pragmatyzm i wyrachowanie w postawie poznaniaków, nie był to już ten wesoły futbol prezentowany niedawno przy Bułgarskiej przeciw Portugalczykom. Niestety widać już powoli pewne zmęczenie sezonem, przypomnijmy, że poza bramkarzem Filipem Bednarkiem, to Alan Czerwiński, Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder, Dani Ramirez, Mikael Ishak to gracze, bez których trudno wyobrazić sobie ekipę Żurawia.

To zmęczenie dało o sobie znać w okolicach 60 minuty, kiedy Lech kolokwialnie mówiąc “siadł” i wybiegani Szkoci nie omieszkali tego nie wykorzystać. Ważna też była korekta, jaką zastosował Gerrard. Za praktycznie bezproduktywnego Kemara Roofa, wszedł Alfredo Morelos i to właśnie on wykorzystał moment nieuwagi poznańskiej defensywy. Żeby oddać królowi, co królewskie, była to jedna z nielicznych sytuacji, gdy obrońcy Lecha pozwolili na zagrożenie, niestety, to wystarczyło.

Końcówka to nieoczekiwany zryw Lecha, który niemal ostatnim tchem, spróbował odwrócić losy spotkania, lecz ciągle czegoś brakowało. Wstydu ponownie nie było, ale znów wydaje się, że ten wynik mógłby być jednak inny…

Rangers 1:0 Lech Poznań

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Miłośnik piłki, zwłaszcza tej we Włoskim wydaniu. Redaktor również na portalu SerieAPolonia.pl. Poza piłką nożną zafascynowany literaturą grozy, w szczególności twórczością Stephena Kinga oraz H.P. Lovercrafta.