Artur Skowronek, PKO Ekstraklasa: Raków Częstochowa 3:1 Wisła Kraków, 20.06.2020 | Fot. Patryk Kowalski

Wczorajszy mecz Górnika Zabrze z Wisłą Kraków był szansą na przełamanie dla Artura Skowronka. Trener wyciągnął wnioski z wcześniejszych spotkań, zmienił skład i Biała Gwiazda wyglądała dużo lepiej niż na starcie. Jednak czy to jest dobry prognostyk i Wisła zacznie grać na miarę możliwości, czy też był to “wypadek” przy pracy? Odpowiedź na to pytanie poznamy w najbliższej przyszłości, wydaje się jednak, że trener Białej Gwiazdy zapracował na jeszcze jedną szansę od władz klubu. 

Linia obrony z prawdziwego zdarzenia 

Trener Artur Skowronek zaryzykował i w końcu odstawiał na bok “święte krowy”, które grały w ostatnim czasie zwłaszcza za nazwisko. Linia obrony Abramowicz – Mehremić, Frydrych, Burliga. Zagrała przyzwoite spotkanie i Wisła w końcu zagrała na zero z tyłu. Odważną decyzją było pozostawienie na ławce rezerwowych Macieja Sadloka, ale defensor w ostatnim czasie prezentował się przeciętnie. Szanse na nominalnej pozycji otrzymał w końcu Dawid Abramowicz i wykorzystał ją. Obrońca był aktywny z przodu, miał szansę na asystę, ale niestety po jego dograniu piłka zatrzymała się na słupku. Z tyłu zdarzyło mu się kilka błędów, ale podsumowując występ zaprezentował się naprawdę dobrze. Linia stoperów Adi Mehremić i Michal Frydrych to odpowiednia jakoś dla Białej Gwiazdy. Frydrych od razu w debiucie pokazał jakość i to musi być podstawowy defensor Wisły na ten sezon. Mehremić wyglądał na trochę elektrycznego, ale w ogólnym rozrachunku zaprezentował się lepiej niż ktoś z pary Klemenz – Janicki. Miał parę słabszych momentów, ale uratował także zespół wykonując świetny wślizg w polu karnym. Burliga był w tym spotkaniu kapitanem i zagrał, jak na kapitana przystało. Był bardzo aktywny i prawa strona z nim funkcjonowała dobrze. Linia defensywa zdała w tym meczu egzamin. Na słowa uznanie zasługuje także Mateusz Lis, który wczoraj zagrał bardzo dobrze i ratował zespół. 

Wielki nieobecny 

Od początku sezonu kibiców zastanawiało to, że w pierwszym składzie zespołu brakuje Nikoli Kuveljicia. Wczoraj Serb dostał swoją szansę w pierwszym składzie i był skałą w środku pola. Rywale mieli dużo problemów w tej strefie, a to głównie na sprawą Nikoli. Pomocnik udowodnił, że błędem było sadzanie go na ławce. Kuveljić nie znalazł się nawet w kadrze meczowej na spotkanie chociażby z Pogonią Szczecin i tu przy decyzji trenera na pewno trzeba postawić minus, ale być może wyciągnął wnioski ze swoich decyzji. Przed Nikolą grała para Plewka – Żukow. Obaj dali z siebie naprawdę sporo, walczyli w środku pola i nie pozwalali rozgrywać Zabrzanom. Kazach zszedł w przerwie, a zastąpił go Basha. Albańczyk miał podobne zadania do Żukowa i realizował je. Skrzydła tworzyli Savić i Yeboah. Obaj szarpali na skrzydle i tworzyli mnóstwo sytuacji. Niestety największym problemem Wisły jest brak typowego napastnik. Jean Carlos nie jest typem egzekutora i to było widać. Gdyby wczoraj na “9” zagrał ktoś pokroju Alona Turgrmana, Wisła mogłaby prowadzić już do przerwy. Savic udowodnił, że jest klasowym zawodnikiem i trzymanie go na ławce rezerwowych to był kryminał. Yaw Yeboah rozkręca się z każdym meczem i na pewno jeszcze nie raz zachwyci kibiców Wisły. 

Wnioski wyciągnięte, co dalej? 

Widać, że Artur Skowronek postawił wszystko na jedną kartę i zmienił skład. Czy taki będzie jego podstawowym? Tego nie wiem, jednak nie trzeba być specjalistą, żeby widzieć, że wczorajsza linia obrony prezentowała się przynajmniej o klasę lepiej niż poprzednia. Środek pola z Nikolą pracował dużo bardziej. A na lewym skrzydle nie można marnować Dawida Abramowicza, bo jest on obrońcą. Wygląda na to, że wczorajszym meczem Artur Skowronek kupił sobie czas, ale czy drużyna zrobiła progres musimy poczekać do meczu z Lechią Gdańsk. 

UDOSTĘPNIJ