PKO Ekstraklasa: Raków Częstochowa 3:1 Wisła Kraków, 20.06.2020 | Fot. Patryk Kowalski

Wisła Kraków rozegrała bardzo dobre 60 minut w starciu przeciwo mistrzom Polski. Podopieczni Petera Hyballi do tego momentu bardzo angażowali się w pressing i nie pozwaliali Legii na rozwinięcie skrzydeł. Jednak do zwycięstwa zabrakło sił i koncentracji. Gospodarze prowadzili po bramce Yawa Yeboaha, ale końcówka należała do Legii, która wykorzystała błędy indywidualne wislaków i ostatecznie zgarnęła trzy punkty.

Dopóki gegenpressing działał – Wisła dominowała

Wisła Kraków rozegrała znakomitą pierwszą połowę w starciu z Legią Warszawa. Mistrz Polski praktycznie nie potrafił wyjść z własnej połowy, piłkarze z Krakowa bardzo szybko doskakiwali do rywala i starali się odbierać piłkę. Świetne zawody w środku pola rozgrywał Żukow, który nie tylko walczył w odbiorze, ale także znakomicie odnalazł się na skrzydle i po udanej akcji na lewej stronie boiska, dośrodkował w pole karne i zaliczył asystę przy trafieniu Yawa Yeboaha. Znakomicie spisywał się także Maciej Sadlok, dla którego było to najlepsze spotkanie w tym sezonie. Taką grę podopiecznych Petera Hyballi chciało się oglądać, zawodnicy starali się walczyć o każdą piłkę, a gracze walczyli jeden za drugiego. Trenerowi nie podobała się gra Michała Maka. Na konferencji po spotkaniu powiedział tak:


Michał grał źle. Nie rozumiał wszystkich poleceń dotyczących pressingu. Do tego miał żółtą kartkę. Nie było to najlepsze spotkanie w jego wykonaniu, dlatego dokonałem zmiany.


Hyballa od początku zapowiadał, że u niego będą grali zawodnicy, którzy są w stanie dużo biegać i wykonywać zalecenia taktyczne. Mak w tym sezonie nie grał zbyt dużo. Trener postanowił dać mu szansę w starciu z Legią, żeby sprawdzić go w kontekście przyszłych meczów. Nie wyszło to z korzyścią dla skrzydłowego.

Zabrakło kondycji i pojawiły się błędy

Po 70. minucie lepiej w meczu wyglądała Legia Warszawa. Gracze Czesława Michniewicza zaczęli stwarzać sobie coraz więcej okazji, a Wisła nie miała już sił, na granie wysokim pressingiem. W 80. minucie katastrofalny w skutkach błąd popełnił Chuca. Hiszpan bardzo powoli zbierał się do wybicia piłki z pola karnego, gdy na boisku leżał Luquinhas. Brazylijczyk szybko podniósł się z murawy, a gracz Wisły Kraków, zamiast wybić piłkę, stanął mu na stopę. Sytuacja nie była groźna, zawodnik Legii nie miał możliwość zrobić z tego okazji bramkowej. Zagranie swojego gracza w dobitny sposób skomentował Hyballa:

Zachowanie było głupie.

Bramka na 2:1 to konsekwencja złej postawy na skrzydle. Najpierw Maciej Sadlok próbował przerwać akcje faulem na Kacprze Skibickim, sędzia jednak zastosował przywilej korzyści. Błąd popełnił Dawid Abramowicz, który mimo tego, że wszedł z ławki, nie wykonał zaleceń trenera i nie doskoczył do zawodnika z piłką. Obrońca Wisły biernie przyglądał się temu co za chwilę zrobi Juranovic. Chorwat posłał wysoką piłkę w pole karne, a tam swoje zadanie świetnie wykonał Tomas Pekhart i zdobył drugiego gola w tym meczu. Czech wygrał walkę w powietrzu ze swoim rodakiem Michalem Frydrychem.

Straciliśmy bramkę po głupim rzucie karnym w 81. minucie, następnie najlepszy napastnik ligi  Pekhart, strzelił bramkę w 89. minucie, bo nie naciskaliśmy wystarczająco na skrzydłowych.

Tak obie sytuację bramkowe podsumował szkoleniowiec Białej Gwiazdy.

Niewykorzystane sytuacje się mszczą

Przy stanie 1:0 Wisła miała kilka dogodnych sytuacji do tego, żeby podwyższyć prowadzenie. Najlepsze z nich miał napastnik Felicio Brown Forbes. Kostarykańczyk zmarnował trzy sytuację z czego dwie, które powinny zakończyć się bramką. Nie był to jednak dzień tego zawodnika. Gdyby Wisła miała skutecznego napastnika ten mecz mógłby zakończyć się innym wynikiem. Problem w tym, że tego zawodnika nie ma. Hyballa nie miał na ławce rezerwowych żadnego innego gracza, który mógłby zastąpić Forbesa. Olek Buksa jest kontuzjowany, ale on też nie jest typem snajpera. Przed meczem trener wysłał na trybuny Fatosa Beqiraja, który tak “zaimponował” mu na treningach, że zdecydował się nie brać Czarnogórca w ogóle pod uwagę w tym spotkaniu. Jean Carlos również nie dał argumentów trenerowi, żeby na niego postawić. 
Zimowe okienko transferowe na pewno będzie owocowało w poszukiwanie nowego napastnika. Forbes ma swoje atuty, ale jest nieskuteczny, Fatos Beqiraj wciąż nie może złapać odpowiedniej formy, przede wszystkim fizycznej. Olek Buksa przebył wiele przeszkód w tej rundzie, choroba, kontuzja, mało minut oraz niewiadoma sytuacja z kontraktem. Hyballa jednak przed meczem z Legią  podkreślał, że chce współpracować dalej z młodym napastnikiem.

Zmiana w sposobie gry 

Wisła Kraków w meczu z Wartą Poznań przebiegła prawie 111 km, natomiast w starciu z Legią było to już blisko 117 km. Widać ogromną różnice w grze Białej Gwiazdy. Trener Hyballa kładzie duży nacisk na to, żeby jego zawodnicy sporo biegali i atakowali przeciwnika zaraz po stracie piłki. Na ten moment zawodnicy nie są w stanie grać w taki sposób przez całe spotkanie, ale liczby pokazują dobitnie, że u Hyballi nie ma stania i czekania na rozwój sytuacji. Jeśli zgodnie z zapowiedziami trener przygotuje w styczniu drużynę do takiego grania, Wisła może stać się jedną z najbardziej widowisko grających drużyn w Ekstraklasie. Dla porównania można podać jeszcze ilość sprintów podczas starcia z Wartą oraz Legią. Starcie z beniaminkiem ekipa z Krakowa skończyła z 89. sprintami, natomiast mecz z Legią były to 122 sprinty. Jeśli dodamy do tego również szybki bieg to w starciu z Wartą łącznie sprintów i szybkich biegów było 554, a w meczu z mistrzem Polski 819. Na tym polu różnica jest ogromna i przekłada się to również na grę całego zespołu.

Wisła nie potrafi wygrywać 

Piłkarzom Wisły Kraków trzeba ponownie zaszczepić gen zwycięzców. Tylko dwa zwycięstwa od lipca to jest bilans Białej Gwiazdy na ten moment. Oba te zwycięstwa miały miejsce z beniaminkami. Poza tym Wisła notuje najgorszy start w historii na własnym stadionie, przegrała 5 z 6 spotkań. Podopieczni Petera Hyballi po 13 kolejkach mają na koncie 11 punktów i jest to identyczny dorobek jaki miała na tym samym etapie w poprzednim sezonie. Wynik tragiczny. Przez rok drużyna nie wykonała żadnego postępu, wciąż tkwi w dolnej części tabeli i zagląda do niej widmo spadku, mimo że spada jedynie jeden zespół. Tutaj nadzieją na poprawę jest właśnie postać nowego trenera. 

W ostatnich czterech meczach Wisła jako pierwsza obejmowała prowadzenie, ale żadnego z tych spotkań nie potrafiła wygrać. Jeśli przeanalizujemy cały sezon to możemy zauważyć następujące wyniki, kiedy Wisła strzelała pierwszego gola:
1:0 – 2:2 z Pogonią Szczecin
1:0 – 6:0 ze Stalą Mielec
1:0 – 3:0 z Podbeskidziem Bielsko-Biała
1:0 – 1:3 z Lechią Gdańsk
1:0 – 1:2 z Wartą Poznań
1:0 – 1:2 z Zagłębiem Lubin
1:0 – 1:1 z Cracovią
1:0 – 1:2 z Legią Warszawa
Dwa zwycięstwa, dwa remisy i aż cztery porażki zaliczyła Wisła, kiedy pierwsza trafiła do siatki. W starciach z Zagłębiem, Cracovią i Legią, punkty lub zwycięstwa wypuszczała w końcówkach meczu. Z Zagłębiem bramka na 1:2 w 86 minucie, z Cracovią bramka na 1:1 w 85 minucie, z Legią bramka na 1:1 w 81 minucie, a gol na 1:2 w minucie 89.
Brak sił, brak koncentracji, błędy indywidualne, to wszystko powoduje to, że Wisła nie potrafi domykać meczów i punktować. Na 18 możliwych punktów do zdobycia w meczach, w których prowadziła 1:0, zdobyła zaledwie 8. Wyłączając starcia z beniaminkami to Wisła w 10 meczach zdobyła 8 goli, straciła 17 i zdobyła 5 punktów. Od momentu wznowienia rozgrywek po pandemii Biała Gwiazda jest najgorzej punktującą drużyną w Ekstraklasie, wyłączając oczywiście spadkowiczów oraz beniaminków. Te wszystkie wyniki idą na razie na konto Artura Skowronka. Trudno wyobrazić sobie, że przyszedł nowy trener i nagle wszystko się zmieni. Hyballe powoli będzie można rozliczać po nowym roku, wtedy musi nastąpić polepszenie wyników tej drużyny. Na razie trener zapoznaje drużynę ze swoją wizją gry.

Wietrzenie kadry

Wiśle będą potrzebne zmiany kadrowe. Oczywiście nie nastąpi to od razu w zimie, bo kontrakty większości zawodników wygasają w czerwcu, ale kilku z nich być może opuści Kraków już w najbliższym okienku. Jedną z tych osób jest Rafał Janicki, który dziś opuścił Wisłę i przeniesie się do Podbeskidzia. Zawodnicy tacy jak: Burliga, Niepsuj, Klemenz, Mak, Boguski czy Beqiraj są raczej skazani na szukanie sobie nowego pracodawcy, ponieważ niewiele wnoszą jakości w szeregi Wisły. Być może niektórzy z nich odejdą już zimą, ale na pewno większość z nich latem nie zacznie sezonu z białą gwiazdą na piersi. 

Hyballa na pewno poprosi o wzmocnienia. Wisła obecnie potrzebuje przede wszystkim napastnika, lewego skrzydłowego oraz zawodnika do wzmocnienia formacji defenyswnej. Tutaj mówi się o lewym obrońcy Chojniczanki Chojnice 19-letnim Krystianie Wachowiaku. Do drużyny dołączy także Serafin Szota, który wraca z wypożyczenia. Ostatni rok spędził w Stomilu Olsztyn, gdzie wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie. 

Ostatnie spotkanie w tym roku Wisła zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. W tym spotkaniu trener będzie musiał na nowo ułożyć blok obronny, ponieważ za kartki pauzować będą Maciej Sadlok i Michal Frydrych. 

UDOSTĘPNIJ