Smutny to obrazek, który codziennie możemy obserwować w środkach masowego przekazu, jak PGE Narodowy zamienia się w narodową lecznicę. Jednak w tej beczce dziegciu, mamy łyżkę miodu. Nie osłodzi ona co prawda całej tej sytuacji, którą mamy wokoło, ale musimy sami siebie jako naród pochwalić.

W ogólności krytycyzm wobec samego siebie to raczej zaleta niż wada. Gorzej jak autokrytycyzm staje się wyolbrzymiony i niesprawiedliwy. Z zalety zamienia się w destrukcyjną wadę. Jako społeczeństwo mamy to do siebie, że bywamy zbyt surowi dla własnego narodu i przestajemy dostrzegać sukcesy i sukcesiki. A powinno głośno wybrzmieć, że PGE Narodowy naszym sukcesem jest!

I nie chodzi tylko o to, że PGE Narodowy będzie teraz rósł do rangi symbolu na froncie walki z covid-19. Kiedy za x lat będziemy się starali kolejnym pokoleniom opowiedzieć o trudnościach obecnych dni, to pewnie będziemy przywoływać właśnie obrazki, jak to zaaranżowano szpital na największym stadionie w kraju. Chodzi jednak o to, że kiedy kilkanaście lat temu koncepcja Euro 2012 oraz Stadionu Narodowego powstawała, to pojawiło się pytanie, a czy to zarobi na siebie? Zupełnie naturalne pytanie, które odpowiedzialne społeczeństwo musi zadać rządzącym przed tak wielką inwestycją. Pytanie tym bardziej naturalne, że wielu innym się nie udało. Portugalii, Austrii, Grecji (Ateny 2004), a w kolejnych latach problem z pracowaniem na samego siebie miała infrastruktura chociażby z Brazylii (mundial 2014).

Początki były trudne, stadion częściej był obiektem drwin niż narodowej dumy. Opóźnienia w oddaniu do użytku oraz tzw. basen narodowy, to musiało początkowo mocno zaważyć na marce. Najważniejsze jednak, że nie zaważyło na finansach. Bo PGE Narodowy zaczął na siebie pracować. Marka przyszła z czasem, kolejne sukcesy sportowe reprezentacji oraz inne duże imprezy wypracowały dzisiejszy status warszawskiego obiektu. Status wręcz kultowy. I tak przed kilkoma laty wybudowaliśmy stadion na jedną konkretną imprezę, który to po tej imprezie umiał na siebie zarobić, stał się areną wielkich narodowych sukcesów, a w chwili tragicznej dla narodu spełnia wymogi szpitala. Brawo Polacy!

Brawo wszyscy Polacy, bo czy tego chcemy, czy nie, za sukcesem tego obiektu stoimy jako naród, społeczeństwo w całości. Zarówno rządząca poprzednio ekipa, jak i ta obecnie panująca ma swój wkład w to, że ten stadion jest tak pożyteczny. Na trybunach tego obiektu kibicujemy my wszyscy, bez wypełniania ankiet przed wejściem, który system wartości jest nam bliższy. Warto zatem PGE Narodowy wykorzystać nie tylko jako symbol walki z obecną pandemią, ale również jako symbol, że Polak potrafi. Potrafi się zjednoczyć. Trywialnie brzmi hasło „zgoda buduje, niezgoda rujnuje”, ale czy ucieleśnieniem tego przysłowia nie jest właśnie PGE Narodowy? Jeśli są jeszcze jakieś nitki, które łączą i jednoczą jedną stronę Polski z tą drugą, to ta jedna z najgrubszych przebiega właśnie przez ten stadion.

UDOSTĘPNIJ