W Premier League od kilkunastu lat występuje Łukasz Fabiański. Artur Boruc z powodzeniem grał do sezonu 16/17, lecz od tamtego czasu grzeje ławę. Przez trzy sezony mieliśmy Marcina Wasilewskiego, a teraz ponownie swoich sił próbuje Bartosz Kapustka. Poza nimi jest kilku młodych Polaków, którzy krok po kroku przebijają się do bram pierwszej drużyny. Czy w niedługim czasie możemy spodziewać się największej, polskiej kolonii na poziomie angielskiej ekstraklasy? 

Od powołania do życia aktualnego formatu Premier League, wystąpiło w niej 16 Polaków. Jedni zaliczyli w niej małe epizody jak Emanuel Olisadebe, Grzegorz Rasiak, czy Euzebiusz Smolarek, inni, czyli głównie bramkarze tacy jak Łukasz Fabiański, Jerzy Dudek i Artur Boruc, będą mogli z dumą wspominać swoje poczynania na angielskich boiskach. Można również wspomnieć o Robercie Warzysze oraz Marcinie Wasilewskim. Teraz być może nadchodzą czasy, kiedy na angielskich boiskach będzie występowała największa ilość Polaków w jednym czasie. Coraz lepiej zapoznajemy się z PL i coraz więcej radości dają nam poczynania naszych rodaków. Nie mówię, że od tego sezonu, w kilku spotkaniach w jeden weekend będzie można obserwować polskiego piłkarza, ale w perspektywie 3-4 lat może stać się do realne.

Dla ścisłości. Na ten moment w drużynach Premier League mamy Jana Bednarka, Krystiana Bielika, Artura Boruca, Łukasza Fabiańskiego i Bartosza Kapustkę. Możemy być pewni, że regularnie w pierwszej “11” będzie wychodził Fabiański. Bednarek jeśli utrzyma formę z końcówki poprzedniego sezonu, będzie zawodnikiem bijącym się o wyjściowy skład. Borucowi bez kontuzji Asmira Begovicia może być ciężko wstać w ławki. Dwóch z nich wciąż czeka na debiut – Bielik i Kapustka. Ich przyszłość w sezonie 18/19 to wielka niewiadoma, w zasadzie z podobnych przyczyn. Arsenal po odejściu Arsena Wengera ma nowego szkoleniowca – Unaia Emerego. O ile Francuz dostrzegał potencjał w młodym Polaku, o tyle trudno przewidzieć jakie zdanie o nim będzie miał Hiszpan, zwłaszcza, że na pozycjach środkowego pomocnika i obrońcy Kanonierzy dokonali wzmocnień. Chyba jednak nieco lepszą pozycję startową ma Bartosz Kapustka. Claude Puel reprezentantowi Polski daje czystą kartę. Od razu w swoich komentarzach na temat Kapustki mówi, iż zanim podejmie jakiekolwiek decyzje, chce zobaczyć go na własne oczy i przekonać się, co będzie w stanie dać drużynie. Po odejściu Riyada Mahreza rywalizacja na skrzydłach może okazać się łatwiejsza, zatem jeśli Polak wykorzysta odpowiedni okres przygotowawczy, możemy spodziewać się jego debiutu w nadchodzącym sezonie.

Ale o tych zawodnikach w Anglii wszyscy dobrze wiemy. Zapewne większość kojarzy również Kamila Grabarę. Młody bramkarz trafił do Liverpoolu w wieku 17 lat z Ruchu Chorzów. Do tej pory z powodzeniem występował w drużynach młodzieżowych, a nawet rezerwach. Od zeszłego sezonu coraz częściej trenował z pierwszą drużyną, by w tym roku zostać pełnoprawnym członkiem okresu przygotowawczego. Jurgen Klopp wie, że Grabara dzięki swej olbrzymiej pewności siebie, czego dowody możemy znaleźć w pierwszym, lepszym wywiadzie, czy na jego mediach społecznościowych, może w przyszłości być wielkim bramkarzem. Na ten moment The Reds ściągnęli do siebie Alissona Beckera, bo o problemach między słupkami w poprzednich latach, a szczególnie w minionej kampanii, wie chyba nawet totalny lajk. Na ten moment Polak wystąpił przy ponad 100-tysięcznej publiczności podczas International Champions Cup z Manchesterem United, gdzie ośmieszył Alexisa Sancheza (filmik poniżej) i wpuścił strzał nie do obrony z rzutu wolnego Adreasa Pereiry. Zebrał doskonałe recenzje i na pewno zaimponował Niemcowi. Grabara to melodia przyszłości. Na ten moment pierwszym bramkarzem będzie Alisson, drugim prawdopodobnie Loris Karius, a Simon Mingolet prawdopodobnie pożegna się z Liverpoolem. Zatem nr. 3 przypadnie naszemu bramkarzowi, chyba, że Klopp zdecyduje się na jego wypożyczenia. Wątpliwości nie ulega jedno – Grabara w ciągu najbliższych kilku lat wskoczy do pierwszego zespołu angielskiej drużyny, jeśli nie będą to The Reds, to po prostu ktoś inny.

Dobre noty i debiut w pierwszej drużynie zaliczył także Marcin Bułka. Młody bramkarz z Płocka do ekipy Chelsea trafił dwa lata temu. 18-latek do tej pory występował w drużynach młodzieżowych oraz rezerwach, jednak podobnie jak Grabara, bierze on udział w przygotowaniach The Blues do sezonu i podobnie udało mi się zagrać w jednym ze spotkań. Polak rozegrał 45 minut z Interem Mediolan. Nie miał on zbyt wiele pracy, wyłapał kilka dośrodkowań, jednak emanował spokojem i pewnością siebie. Nowy trener londyńczyków Maurizio Sarri lubi Polaków. Kiedy był on szkoleniowcem Napoli, bez wahania stawiał na Milika i Zielińskiego, a szczególnie z tym drugim miał szczególną więź, gdyż pracowali oni wcześniej w Empoli. Włoch chciał nawet sprowadzić Ziela na Stamford Bridge, jednak nie pozwoliły na to władze drużyny z Neapolu, bo i tak stracili Jorginho. To może być dobry znak dla Bułki. Choć najbliższy sezon spędzi w rezerwach, to patrząc na wiek Caballero i Greena i ciągłe spekulacje związane z odejście Courtoisa, można optymistycznie patrzeć na przyszłość i trzymać kciuki za ciągłe wspinanie się Polaka po szczeblach do pierwszego składu.

W weekend Manchester United sprowadził do siebie także młodziutkiego, 16-letniego Łukasza Bejgera. Czerwone Diabły interesowały się już mierzącym 190 cm środkowym obrońcą Lecha już od dłuższego czasu. Kolejorz otrzyma oczywiście ekwiwalenty za szkolenie swojego wychowanka. Trudno tak naprawdę więcej coś na ten temat powiedzieć. Pozostaje nam obserwować poczynania Polaka i życzyć mu szczęścia.

Anglia coraz częściej stawia na Polaków i wcale tu nie chodzi już tylko o robotników. Polacy wyrobili sobie solidną markę na wyspach, szczególnie jeśli chodzi o bramkarzy. Patrząc w przyszłość widać szansę na to, że będziemy mogli obserwować więcej niż 2 reprezentantów naszego kraju podczas weekendu Premier League. Jeśli nasi młodzi piłkarze będą solidnie pracować i dopisywać będzie im szczęście, to może spełnią oni swe marzenia o występach w najlepszej lidze świata. Bo w dzisiejszym futbolu mając umiejętności, ale nie mając szczęścia, nie wyjdziesz z własnego podwórka.

Aleksy Kiełbasa

FOT.www.liverpoolecho.co.uk
UDOSTĘPNIJ
Miłośnik angielskiej piłki, ekstraklasowego piachu oraz dobrej whiskey. Dumny Sanniczanin. Komentator oraz pismak Radia Gol