Niewielu jest Polaków w historii europejskich pucharów, którzy mieli okazję podnosić puchar za wygranie Ligi Mistrzów. W tym gronie jest między innymi Jerzy Dudek, który rozpoznawalny jest za swój taniec w bramce określany jako “Dudek Dance”. Dziś mija 17 rocznica pamiętnego finału w Stambule.

Droga Milanu, a także Liverpoolu do finału na stadionie Ataturk w Stambule była bardzo kręta i wyboista. Niewiele brakowało bowiem, by obu klubów zabrakło w finale i wówczas o puchar grałby kto inny. Warto więc przypomnieć sobie ten sezon Ligi Mistrzów.

Klub z Włoch jako zdobywca Serie A miał zagwarantowany awans do fazy grupowej. W grupie F za rywali miał FC Barcelonę, Szachtar Donieck i Celtic Glasgow. Z dorobkiem 13 punktów zajęli 1 miejsce. Na łączny dorobek 10 bramek złożyło się aż 6 zawodników. Stracili tylko 3 bramki.

Pierwszych 5 spotkań fazy pucharowej to świetna postawa, ponieważ zanotowali 5 wygranych pod rząd, gdzie nie stracili ani jednej bramki. Okazali się dwukrotnie lepsi od Manchesteru United, Interu Mediolan, a dodatkowo pokonali w pierwszym meczu PSV Eindhoven. Rewanż miał być normą, aczkolwiek było bardzo blisko dogrywki, jednak sprawę uratował Massino Ambrossini w 91 minucie. To był jednak najsłabszy mecz Milanu w tej edycji. Udało się ostatecznie awansować do finału.

Jeśli chodzi o Liverpool, to ci zajęli 4 miejsce w Premier League, a to oznaczało kwalifikacje. Ich rywalem był Grazer AK, czyli klub, który został mistrzem Austrii. W dwumeczu The Reds okazali się lepsi 2:1. Oba kluby wygrywały zgodnie swoje mecze wyjazdowe.

W fazie grupowej wciąż nie było najłatwiej. Liverpool trafił do niezbyt silnej grupy z AS Monaco, Olympiakosem Pireus, a także Deportivo La Coruna. Zakończyli zmagania na 2 miejscu mając lepszy bilans meczów bezpośrednich od Olympiakosu. To decydowało o kolejności przy równej liczbie punktów. Mieli spore problemy w ofensywie, ponieważ zdobyli raptem 6 bramek, w tym 3 w decydującym meczu z klubem z Grecji. Na 6 trafień złożyło się 6 różnych zawodników. Pokazali dobrą postawę w defensywie tracąc tylko 3 gole. 

W fazie pucharowej Liverpool nie doznał porażki w przeciwieństwie do Milanu i również miał dosyć trudną drabinkę. Najpierw udało się wyeliminować Bayer Leverkusen z Jackiem Krzynówkiem 6:2 w dwumeczu. Zdecydowanym bohaterem był Luis Garcia, który zdobył połowę bramek. Następnie udało się przejść Juventus, a wiele dała wygrana na Anfield 2:1. Półfinał to rywalizacja z Chelsea, gdzie o wszystkim zadecydowała bramka z 4 minuty w rewanżowym starciu na Anfield. Autorem był Luis Garcia, który wówczas był w genialnej formie. To była jego 5 bramka w fazie pucharowej z 9, jakie zdobył jego klub.

25 maja to data finału na stadionie w Stambule. Na trybunach pojawiło się 72 tysiące kibiców. Hymn Ligi Mistrzów odegrany w finale był zazwyczaj w inny sposób aniżeli w poprzednich meczach. Po przejechaniu kamerą po twarzach zawodników widać było pewność polskiego bramkarza, który puścił oczko jakby wiedząc, że to nie będzie zwykły wieczór.

Na emocje nie trzeba było długo czekać. Już w 1 minucie na skraju pola karnego faulowany był Kaka. Dośrodkowywał Andrea Pirlo. Znalazł Paolo Maldiniego i w taki o to sposób finał rozpoczął się znakomicie dla Milanu. Mecz całkowicie się otworzył i okazji dla obu stron nie brakowało, jednak to mistrz Włoch był bliżej podwyższenia wyniku. Przy jednym ze strzałów Hernana Crespo piłkę z linii bramkowej głową wybijał Luis Garcia. Milan dalej atakował i stwarzał mnóstwo okazji. Potwierdzeniem tego jest bramka, którą zdobył Andrij Szewczenko, aczkolwiek ta nie została zaliczona, gdyż reprezentant Ukrainy był na spalonym. Piłka go jednak szukała, gdyż za chwilę miał kolejną okazję. The Reds starało się odgryzać, ale nie potrafili oddać celnego strzału. Wreszcie nadeszła 39 minuta. Kaka zagrał za linię obrony do Szewczenki, a ten wzdłuż pola karnego odegrał do Hernana Crespo, który podwyższył wynik. Należy powiedzieć, że w pełni zasłużenie. Do końca 1 połowy pozostało 5 minut i w tym okresie również działo się dużo. Chodzi tu o bramkę do szatni. Znów w roli głównej był Kaka, który wypuścił sam na sam Crespo podaniem na 40 metrów. Argentyńczyk sytuacji nie zmarnował i tym samym Milan schodził na przerwę prowadząc 3:0.

Przerwa i zejście do szatni miało spory wpływ na to, co działo się w drugich 45 minutach. Po stronie Rossoneri słychać było wiele radości, śpiewy, zaś w szatni The Reds panował chaos, przygnębienie. Rafa Benitez chciał dokonywać zmian i raz za razem się mylił w swojej przemowie. W 46 minucie w miejsce Steve’a Finnana pojawił się Dietmar Hamann. Przy wyjściu z tunelu na płytę boiska słyszalna była piosenka od kibiców Liverpoolu “You Never Walk Alone”. To zdecydowanie zmotywowało The Reds, gdyż okres od 54 do 60 minuty całkowicie odmienił spotkanie. Najpierw zaczęło się jednak od bardzo niepewnej interwencji Jerzego Dudka, a później mocnego strzału Xabiego Alonso i równie groźnego Andrija Szewczenki, który świetnie sparował na rzut rożny Dudek. Od tej pory dominowała już tylko ekipa z Premier League. Piłka zagrana do Johna Arne Riise, który dośrodkowywał dwukrotnie. Pierwszy raz został zablokowany przez Cafu, jednak za drugim razem piłka trafiła na głowę Stevena Gerrarda, który umieścił piłkę w bramce. To niesamowicie podniosło Liverpool, który poszedł za ciosem. Kombinacja Xabi Alonso, Dietmar Hamann, Vladimir Smicer przyniosła drugą bramkę przez strzał z 25 metrów. Dida miał piłkę na rękawicach, ale strzał był zbyt mocny. Milan był podłamany i nie wiedział do końca, co się dzieje. To była woda na młyn dla Liverpoolu, który zaraz otrzymał jeszcze rzut karny. Jamie Carragher zagrał z pominięciem Luisa Garcii do Milana Barosa, a ten sprytnie odegrał do Stevena Gerrarda. Kapitan był faulowany przez Gennaro Gattuso, a sędzia Manuel Mejuto Gonzalez wskazał na wapno. Do piłki podszedł Xabi Alonso. Strzelił w prawy róg Didy. Brazylijski bramkarz obronił pierwszy strzał, ale przy dobitce był już bezradny. 60 minuta i zrobiło się 3-3. Ostatnie pół godziny przyniosło tylko próby zdobycia gola, jednak te nie kończyły się nawet celnymi strzałami, gdyż dominowała rozpaczliwa wręcz obrona po obu stronach.

Dogrywka wyglądała bardzo podobnie aż do 117 minuty. Serginho znakomicie dośrodkował na głowę Szewczenki, a ten z 5 metrów nie potrafił głową pokonać Jerzego Dudka. Instynktownie, ale równie niesamowicie zachował się przy dobitce. To była w zasadzie jedyna groźna sytuacja w tych 30 dodatkowych minutach gry. Brak rozstrzygnięcia oznaczał rzuty karne. Oznaczało to pojedynek Dudek kontra Dida w bramce i co najmniej po 5 zawodników z obu drużyn. Losowanie wygrali gracze Milanu i to oni rozpoczynali strzelanie.

Pierwszy strzał przyniósł niepowodzenie. Presji nie wytrzymał Serginho, który przeniósł piłkę nad bramką. Swój udział miał Dudek, który cały czas tańczył na linii bramkowej. Prowadzenie dla Liverpoolu dał Dietmar Hamann, chociaż Dida wyczuł intencje, jednak strzał był bardzo precyzyjny. Nakręcony Dudek miał swój moment. Tym razem zatrzymał efektowną interwencją Andreę Pirlo. 17 lat temu nie było przepisu o przekroczeniu linii bramkowej,  a odbicie piłki miało miejsce na 2 metrze. Na 2-0 trafił Djibril Cisse i The Reds byli coraz bliżej. Dudka udało się wreszcie pokonać, a zrobił to Jon Dahl Tomasson strzałem pod poprzeczkę. 3 seria rzutów karnych dała nagły zwrot akcji, ponieważ Dida obronił strzał Johna Arne Riise i Milan wrócił do gry. Cały czas jednak prowadził 2-1. Swój rzut karny wykorzystał Kaka, który zmylił polskiego bramkarza. Gola na 3-2 zdobył Vladimir Smicer i do zakończenia serii rzutów karnych pozostały już tylko 2 strzały. Całość zakończyła się jednak już po pierwszym, ponieważ Andrij Szewczenko został zatrzymany przed Dudka. Strzał w środek okazał się złym wyborem, gdyż Polak zostawił rękę. Wygrana w tym sezonie oznaczała, że Puchar Mistrzów trafił ponownie do miasta The Beatles po upływie 21 lat, zaś to było kolejne europejskie trofeum po wygraniu Pucharu UEFA w sezonie 2000/2001. Tak zakończył się ten sezon. Liverpool w konsekwencji awansował do Klubowych Mistrzostw Świata, gdzie sensacyjnie przegrał z brazylijskim Sao Paulo 0:1.

 

Tak wyglądały składy we wspomnianym spotkaniu:

AC Milan: Dida — Cafu, Jaap Stam, Alessandro Nesta, Paolo Maldini — Gennaro Gattuso (112. Rui Costa), Clarence Seedorf (86. Serginho), Kaka — Hernan Crespo (85. Jon Dahl Tomasson), Andrij Szewczenko

Trener: Carlo Ancelotti

Liverpool FC: Jerzy Dudek — Djimi Traore, Sami Hyypia, Jamie Carragher,  Steve Finnan (46. Dietmar Hamann) – Xabi Alonso — John Arne Riise, Steven Gerrard, Luis Garcia — Milan Baros (85. Djibril Cisse), Harry Kewell (23. Vladimir Smicer)

Trener: Rafael Benitez

 

Radek Wolski

UDOSTĘPNIJ
Radio GOL
Jedyne takie sportowe radio internetowe. RadioGOL.pl jako pierwsze w Polsce oferuje profesjonalną współpracę z klubami sportowymi, dla których prowadzone są regularne relacje NA ŻYWO. Ponadto serwis oferuje artykuły, transmisje, komentarze i analizy profesjonalnych ekspertów, specjalizujących się w szerokim wachlarzu dyscyplin sportowych.