Dosłownie kilka metrów dzieliło torunian od miejsca w play-offach. W Grodzie Kopernika mogą pluć sobie w brodę, ale prawda jest taka, że gdyby cały sezon w wykonaniu podopiecznych Jacka Frątczaka wyglądał jak końcówka, nie byłoby problemów z awansem do czołowej czwórki.

Co to było za show! W Częstochowie toruńskie losy ważyły się do mety ostatniego biegu. GKM ostatecznie jednak wygrać pod Jasną Górą nie zdołał, co oznacza, że Get Well kończy sezon PGE Ekstraligi na 5. miejscu. Wielu kibiców z Grodu Kopernika może być rozczarowanych takim obrotem spraw, ale czy słusznie? Wszystkie cztery drużyny prezentowały dość równą formę przez cały sezon, a Toruń odpalił dopiero w końcówce sezonu. Czas zestawić trzy główne powody osiągnięcia przez podopiecznych Jacka Frątczaka 5.miejsca.

Powód 1: Końcówki. I nie chodzi tu o fryzury, a o wyczyny na torze. To chyba będzie tkwić w głowach kibiców w Toruniu przez wiele lat. W 2017 roku Patryk Dudek wyszarpał zwycięstwo dla Falubazu na Motoarenie na ostatnim łuku. W bieżącym roku torunianie stracili zwycięstwo we Wrocławiu na ostatnim okrążeniu! Co ciekawe, ten triumf dałby fazę play-off bez stresu o wynik w Częstochowie. Bezbarwnie wyglądają też same końcówki spotkań. Spójrzmy na ten sezon..

Z Gorzowem – wyjazd 2-4/1-5, dom 4-2/1-5
Z Wrocławiem – wyjazd 3-3/3-3, dom 2-4/3-3
Z Tarnowem – wyjazd 4-2/1-5, dom 4-2/2-4
Z Grudziądzem – wyjazd 2-4/1-5, dom 4-2/1-5
Z Zieloną Górą – wyjazd 2-4/2-4, dom 4-2/2-4
Z Lesznem – wyjazd 3-3/2-4, dom 1-5/5-1
Z Częstochową – wyjazd 3-3/2-4, dom 2-4/4-2

W żadnym, dosłownie ŻADNYM spotkaniu, Get Well nie wychodził na plus w biegach nominowanych.

Powód 2: Zwykły pech. Zaczęło się od sagi z paszportem Chrisa Holdera, potem były dwie kontuzje Jasona Doyle’a i uraz Rune Holty. Nie wspomnę już o piątkowych wydarzeniach w Grudziądzu. Dziś możemy powiedzieć, że zwłaszcza drugi uraz Doyle’a i wypadek Holty miały ogromny wpływ na stan punktów torunian w tabeli PGE Ekstraligi.

Powód 3: Atmosfera. Duża presja na sukces w Grodzie Kopernika w połączeniu z nieustanną rywalizacją o skład nie mogła dobrze wpłynąć na relacje w ekipie. Będzie pamiętać nieporozumienia Kaczmarka i Holty, a także Iversena z Holderem, nie wspominając o Przedpełskim. W pierwszej części sezonu z obozu toruńskiego słychać było głównie o tym kto jest na kogo obrażony, a nie co trzeba poprawić, by wyniki się poprawiły.

Nie zrozumcie mnie źle – cenię bardzo miejsce, które osiągnęli torunianie. Wszak w maju zaglądało im widmo walki o utrzymanie w oczy. Pod koniec rundy zasadniczej otarli się o play-offy. Czy byłyby one ciekawsze z podopiecznymi Jacka Frątczaka? Na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć po sezonie. A teraz przed nami walka o najwyższą stawkę.

FOT.fot. Ewelina Włoch
UDOSTĘPNIJ
Redaktor naczelny Radia Gol. Zakochany w żużlu, lubiący korfball, curling oraz whisky i kawę. Uwielbia ironię, sarkazm. Pisze także dla Przeglądu Sportowego, PoKredzie i Speedway Ekstraligi