Czasem bywa tak, że zmiana jest potrzebna. Zasada ta tyczy się zarówno życia prywatnego jak i zawodowego. Nie zawsze jednak pewna reorganizacja życia spowodowana jest kwestiami finansowymi. Dotyczy to każdego. Nawet sportowców!

Czasem bywa tak, że zachowania ze świata sportu możemy śmiało porównać z wydarzeniami z życia każdego z nas. Zwróćcie uwagę, że dzisiejszy sport, bez względu na dyscyplinę, to jedna wielka dynamika. Coraz więcej transferów, coraz mniej stania w miejscu. Nie pochwalam tego, ale nie mogę nie podkreślić, że zmiany są potrzebne. Spójrzmy na żużel – Adrian Miedziński przed sezonem opuścił Get Well Toruń. Ekipę, która go wychowała. Owszem, był to wielki cios dla kibiców, ale według mnie, dla samego zawodnika ten ruch był potrzebny. W Toruniu z roku na rok rośnie presja, fani wyglądają złota, czego niektórzy żużlowcy nie potrafią udźwignąć. Adrian trafił do Częstochowy, gdzie ciśnienie na sukces jest zdecydowanie mniejsze i możemy dziś mówić o jego odrodzeniu.

Filipe Goncalves. Fani Ekstraklasy na pewno kojarzą tego zawodnika. Gość z dobrym CV przybył do Śląska Wrocław, jednak jego pobyt w stolicy Dolnego Śląska był pechowy. Najpierw potrącił rowerzystę, który orientując się, że samochód prowadził piłkarz, zaczął szukać łatwej kasy. Nic nie zdziałał, ale ciąganie po sądach musiało być dla zawodnika sprawą nieprzyjemną. Potem Goncalvesowi przytrafiła się kontuzja, a do tego choroba córki. Portugalczyk mocno to przeżywał, co widać było też w jego poczynaniach na boisku. Samobój, dwie czerwone kartki, wykluczenie przez Komisję Ligi do końca rundy… przygoda Goncalvesa z polską ligą skończyła się zimą, w połowie sezonu 2016/2017. Wrócił do kraju, do córki. Dziś gra w Oliveirense (drugi poziom ligowy w Portugalii). Nie zawsze chodzi o kasę. Nie zawsze musi też chodzić o rodzinę (choć tak jest najczęściej), prestiż, kibiców, presję czy klimat.

Wyobraź sobie drogi Czytelniku, że siedzisz w rodzinnej mieścinie od urodzenia przez powiedzmy 20 lat. Na początku – piaskownica, kumple, szkoła… ot, dziecięca beztroska. Wraz z wiekiem dojrzewania pojawiają się jednak pierwsze problemy. Ktoś gnębi, z kimś się kłócisz, zdarzają się też uczuciowe rozczarowania. To wszystko spotyka każdego z nas, ale pewnej części być może któraś z tych przeszkód doskwiera bardziej, jest jej więcej. A gdy takowa rośnie, czasem dochodzi do tego, że w tej własnej rodzinnej mieścince czujesz się jak w klatce, nie możesz pewnej metki od siebie odczepić. Wówczas właśnie przychodzi z pomocą transfer do innego miejsca. Tam zaczynasz od zera, według własnych zasad, ale wzbogacony o mądrość z poprzednich przeżyć. I co ważne, nie wracasz do przeszłości.

Nie zawsze chodzi o kasę. Może to banał, może nic nowego, ale z pewnością bardzo często o tym zapominamy. Wiadomo, duża część ludzi przenosi się za pracą czy zarobkami. Należy jednak pamiętać o sprawach pozazawodowych. Czasem po prostu rzeczywistość boli, świat wydaje się być beznadziejny, bez szans na cokolwiek lub wymagania są dla nas nie do wypełnienia. Pamiętajmy, że każdy sportowiec to przede wszystkim człowiek, też ma słabsze chwile. Owszem, dziś często ten motyw jest wykorzystywany jako fałszywy powód zmiany klubu, przez co nieufność do takich wypowiedzi sportowców znacznie wzrosła. Weźmy jednak pod uwagę, że kłamstwo, zasłanianie się, maska też są ludzie, bo bardzo często sami tak robimy. Są jednak też tacy, którzy mówiąc o kwestiach prywatnych, mówią serio i potrzebują zmiany otoczenia. Takich powinniśmy uszanować.

Nie wspomniałem jeszcze o zmianie, która rzuciła się w oczy od pierwszego akapitu tego felietonu. Ruszyła nowa strona Radio Gol. W pewnym sensie jest to nowy rozdział. Mam wrażenie, że każda redakcja tak może nazywać odświeżenie wyglądu swojej witryny. Kiedy czyni to któraś z tych największych, ogólnopolskich redakcji, ruch ten odbija się szerokim echem. Czy opinie są pozytywne czy negatywne to inna sprawa. „Ważne, że mówią” – jak rzekł klasyk, a „gust każdy ma swój”. Czasem takich zmian trzeba. Co oznacza ona u nas? Czy Radio Gol zatem zmaga się prywatnymi problemami? Nie, spokojnie. Nasza rodzina ma się dobrze i jest już gotowa na Mundial. Nowa strona to trochę jak zmiana fryzury. Od czasu do czasu próbujemy czegoś nowego, by uatrakcyjnić wizerunek. Mam nadzieję, że nasza propozycja się podoba. Możliwe, że odbiór będzie taki sam jak w kwestiach tego, co kto ma na głowie – część będzie zachwycona, część zażenowana, bo naturalnie każdemu dogodzić się nie da. Ważne jednak, by więcej niż na głowie, było w głowie. A o to w przypadku ekipy Radio Gol jestem spokojny.

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Redaktor naczelny Radia Gol. Zakochany w żużlu, lubiący korfball, curling oraz whisky i kawę. Uwielbia ironię, sarkazm. Pisze także dla Przeglądu Sportowego, PoKredzie i Speedway Ekstraligi