Ostatnie lata dobitnie pokazały nam, że czeski futbol zrobił duże postępy. Co roku, jedna z czołowych drużyn naszych sąsiadów regularnie awansuje do fazy pucharowej Ligi Europy. Awans Slavii Praga do ćwierćfinału tych rozgrywek udowodnił nam, że Czesi wyprzedzili nas o lata świetlne.

Regularna gra w pucharach

Viktoria Pilzno zajęła w obecnym sezonie Ligi Mistrzów 3. miejsce w grupie, a w 1/16 Ligi Europy odpadła z Dinamem Zagrzeb.

Pierwszą rzeczą, która świadczy o wyższości naszych południowych sąsiadów nad nami jest to, że mogą się pochwalić co roku reprezentantami w europejskich pucharach. Ostatni i jak narazie jedyny występ w XXI wieku polskiego klubu w Lidze Mistrzów przypadł na sezon 2016/17, kiedy to warszawska Legia zajęła 3. miejsce w grupie, a następnie odpadła w 1/16 finału Ligi Europy z Ajaxem. Najlepszym wynikiem ostatnich dwudziestu lat spośród drużyn z Polski pochwalić się może Wisła Kraków który zaszła do 1/8 finału Pucharu UEFA (dzisiejszej Ligi Europy). Sukces ten miał miejsce jednak aż 15 lat temu. Wydaje się, że nie są to powody do wstydu, jednak patrząc na liczbę polskich ekip oraz częstotliwość ich występów w tych rozgrywkach, możemy wysunąć dość posępne wnioski.

…czyli coś czego nam brakuje

W przeciągu ostatnich trzech sezonów mieliśmy raptem jednego przedstawiciela na piłkarskiej scenie Europy. Legia Warszawa (sezon 2016/17 – faza grupowa Ligi Mistrzów -> 1/16 Ligi Europy) to jedyna drużyna z Polski w XXI wieku, która była w stanie przejść przez rundę eliminacyjną tych rozgrywek. Niestety ta sztuka udała im się tylko raz. Dla kontrastu, Czesi mogli pochwalić się aż sześcioma drużynami, które przez ostatnie 3 lata grały na europejskich boiskach. Sparta Praga, Slovan Liberec, Viktoria Pilzno, Fastav Zlin, Slavia Praga i FK Jablonec to kluby, które brały udział w Lidze Europy od 2016 roku, w tym aż cztery z nich wyszły ze swoich grup. Podliczając występy czeskich ekip, wychodzi nam, że co roku w pucharach grały aż trzy drużyny z Czech. Dla podkreślenia, jest to największa możliwa liczba klubów dla tego poziomu, która może zagrać jednego roku w europejskich rozgrywkach.

Recepta na przyszłość

Co się musi stać, aby polskie kluby dogoniły chociaż w małym stopniu taką Slavię czy Viktorię Pilzno? Odpowiedź jest zadziwiająco prosta i powszechnie znana.
Trzeba zmienić podejście zarządu do polityki transferowej oraz do zatrudniania trenerów. Przykład Sa Pinto pokazał po raz kolejny, że dawanie całkowitej wolnej ręki szkoleniowcowi do przeprowadzania zakupu piłkarzy nie sprawdza się i prowadzi tylko do całkowitego zaniku skautingu w klubie. Podobnie sprawa miała się w przypadku Romeo Jozaka czy Besnika Hasiego, który sprowadził do Legii swoje “sprawdzone” nazwiska. Zadziwiającym trafem po zwolnieniu drugiego z nich nowe twarze szybko ulotniły się z Warszawy

Statystyka godna pozazdroszczenia

Najlepszym rezultatem ostatnich lat z czeskich drużyn może pochwalić się Slavia Praga. Czesi odpadli dopiero w ćwierćfinale Ligi Europy po zaciekłej walce w Londynie z Chelsea. Po raz ostatni jakakolwiek drużyna z Czech zaszła tak daleko w Godne pochwały jest ich zaskakujące zwycięstwo w 1/16 finału z Sevillą po dramatycznej końcówce. W meczu przeciwko The Blues, pierwszą jedenastkę gości stanowili w przeważającym stopniu Czesi, gdyż ośmiu zawodników z czeskim paszportem zagrało od pierwszej minuty na Stamford Bridge. Dla porównania, w ostatnim meczu polskiej drużyny w europejskich pucharach (właściwie w ich eliminacjach), czyli w rewanżowym meczu Lecha Poznań z Genk, podstawowy skład Kolejorza stanowiło tylko 4 Polaków.

Ale gdzie leży problem?

Po udanym sezonie 2010/11, Grzegorz Sandomierski podpisał kontrakt z KRC Genk, gdzie nie zagrał ani razu…

Problem tkwi w słabym szkoleniu juniorów, które skutkuje tym, że niewielu piłkarzy jest zdolnych do regularnej gry w swoich drużynach. Ostatnie lata pokazały, że młody piłkarz po ponadprzeciętnym sezonie w Ekstraklasie jest automatycznie sprzedawany za granicę na pożarcie. Świetnym tego przykładem jest Rafał Wolski, który w 2013 roku przeszedł do Fiorentiny, aby koniec końców skończyć w Lechii Gdańsk. Podobnie sytuacja wygląda obecnie z Bartkiem Kapustką, który po udanym Euro 2016 opuścił Cracovię na rzecz Leceister City. Przygoda pomocnika z byłymi mistrzami Anglii nie była już taka kolorowa. Szybko przekonał się, że są to dla niego za wysokie progi, przez co musiał być wypożyczany do słabszych drużyn.

Polska liga oczami obcokrajowca

Martin Chudy to słowacki bramkarz, który przeszedł zimą do Górnika Zabrze ze Spartaka Trnava. Ostatnio wypowiedział parę gorzkich słów na temat polskiej ligi oraz jej poziomu. Zawodnik przyznał, że drużynom z Ekstraklasy brakuje sporo pokory, mimo że warunki finansowe stoją u nas na stosunkowo wysokim poziomie w porównaniu z ligą słowacką czy czeską.

Jest jednak coś, czego nam mogą pozazdrościć

Ostatnim dużym turniejem, na który pojechali Czesi były Mistrzostwa Europy we Francji

Gdy w 2016 roku reprezentacja Polski dotarła do ćwierćfinału Mistrzostw Europy, wydawało się, że jest to nowy początek dla polskiej piłkarskiej marki na arenie międzynarodowej. Przyszłość nam pokazała jedynie, że nie przełożyło się to na poziom naszej ekstraklasy.
Co ciekawe, na tym samym turnieju grała drużyna, która po niezadowalających wynikach odpadła już po samej fazie grupowej. Tak, dobrze zgadliście, była to kadra z Czech.
Mimo że od tego czasu sporo się zmieniło u nas na gorsze, to trudno mieć powody do narzekania. Nasi sąsiedzi rozpoczęli eliminacje do przyszłorocznego Euro w beznadziejny sposób. La Manita jaką zgotowali wicemistrzom Europy z 1996 roku Anglicy nie przysporzyła sporych nadziei Czechom na awans.

UDOSTĘPNIJ
Avatar
Wyznawca piłki nożnej od dziewiątego roku życia. Fanatyk FC Barcelony, ligi hiszpańskiej oraz reprezentacyjnych rozgrywek.