Na końcu [O]strzał #9 – Egzamin dojrzałości dla Legii

0

Legia kupuje, Legia sprzedaje. Okienko, jak zawsze, w klubie ze stolicy Polski jest gorące, ale nie ma pewności, że tym razem bilans zysków i strat sportowo pozwoli wyjść Legii na plus. Po udanej jesieni, która zakończyła się cudownym awansem do Ligi Europy nie wszystko wygląda tak różowo, a problemy właścicieli nawarstwiają się z dnia na dzień. Nie wiadomo także, czy wkrótce pojawi się nowy inwestor, który miałby wzmocnić sytuację finansową klubu, która teraz jest i tak bardzo dobra.

Odejście Nikolicia, konflikt z Prijovicem, który zakończy się pewnie rychłym pożegnaniem i nieunikniony zagraniczny transfer Bartosza Bereszyńskiego – nie brzmi to zbyt optymistycznie dla fanów „Wojskowych”, a obietnice Bogusława Leśnodorskiego o finale Ligi Europy w świetle takich ubytków brzmią co najmniej niepoważnie. Artur Jędrzejczyk już zdążył się w Warszawie zameldować, ale ze względów formalnych mecze z Ajaksem przejdą mu koło nosa. Jacek Magiera dziury łatać potrafi, ale raz zdarzyło mu się tak łatać, że Legia przyjęła osiem bramek w Dortmundzie. Taki scenariusz z wicemistrzem Holandii jest raczej wykluczony, ale lepiej losu nie kusić, bo jak mówi Paweł Zarzeczny „Legia jest zdolna do wszystkiego”. Może wbić trzy bramki Realowi, ale także może dać się rozstrzelać Borussi.

Doniesienia o tym, że Michał Kucharczyk miałby zająć pozycję napastnika są niepokojące, piłkarz ostatni raz regularnie występował jako „dziewiątka” za czasów Macieja Skorży w swoim pierwszym debiutanckim sezonie. Optymizmem powiewa, gdy słyszy się, że klub miałby zasilić nigeryjski napastnik Daniel Chima Chukwu, który choć ma wolną kartę na ręku po pobycie w Chinach, to na pewno nie będzie się zaliczał do ligowego „szrotu”, do jakiego przyzwyczaja nas od zawsze Ekstraklasa.

Na pewno fani z Łazienkowskiej będą wsłuchiwać się, jak będą przebiegać zmiany właścicielskie, czy Dariusz Mioduski skonfliktowany z dwoma współwłaścicielami zostanie zastąpiony inną jednostką finansującą klub. Scenariusz, gdzie Mioduski wykupuje udziały Wandzela i Leśnodorskiego to science-fiction. Kiedy doszło do jesiennego przesilenia i konfliktu po obu stronach, udało się całą sprawę zatuszować, dzięki pojawieniu się Jacka Magiery, który z marszu poprawił wyniki Legionistów. Taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie i prędzej, czy później(raczej prędzej) musi się zakończyć.

Mimo wszystko uważam, że to Legia zostanie mistrzem Polski obecnego sezonu, ponieważ jej potencjał piłkarski przewyższa zdecydowanie całą ligę, ale jeśli myśli się o czymś więcej, czyli podbijaniu Europy tak bierna i błaha postawa na rynku transferowym zmusza do tego, żeby odpuścić sobie pompowanie balona. Nie chcę też być źle odebrany – nie umniejszam jesiennych sukcesów klubu z Ł3, ale jako postronny obserwator naszej kopanej wymagałbym od eksportowej drużyny spełniania swoich ambicji w sposób bardziej przekonujący. Na razie powtórka dwumeczu z Ajaksem sprzed dwóch lat, kiedy tylko cieszyli się reprezentacyjni Janusze z goli wbijanych polskiej drużynie przez Arkadiusza Milika wydaje mi się bardzo prawdopodobna.

Olek Szmajda

Komentowanie wyłączone.