Na końcu [O]strzał #8 – Golasom mówimy nie!

0

Oj, działo się wiele pod koniec jesieni w Ekstraklasie. Niekoniecznie dlatego, że Jagiellonia i Lechia szły łeb w łeb do końca rundy, a Legia rzuciła się do pogoni za obydwoma zespołami. Największe zainteresowanie wzbudziła sprawa Ruchu Chorzów, który świadomie lub nieświadomie ładuje się w kolejne kłopoty. O sytuacji Niebieskich klasyk rzekłby „organizacyjnie Stal Mielec”, choć to sformułowanie w obecnych czasach jest mocno niefortunne w świetle klubu z Podkarpacia, w Chorzowie jest znacznie gorzej.

W Ruchu to już tradycja, że często nie płaci się piłkarzom na czas, ale nowością jest możliwość otrzymania przez nich poważnej kary, jaką byłoby przyznanie ujemnych punktów jeszcze w tym sezonie. Żalą się, że dla nich to byłoby zdecydowanie za dużo, ale uważam, że zabranie czterech oczek przy obecnym systemie to zdecydowanie za mało, po podziale punktów stracą zaledwie dwa oczka. Komisja Licencyjna powinna wlepić karę w wysokości dziesięciu ujemnych punktów – nie ma sensu degradować chorzowian w trakcie sezonu z ligi, najważniejsze, by rozliczyć się z nimi tak, by pieniądze trafiły na konta piłkarzy, którym zwyczajnie wynagrodzenie się należy. Czują się bezkarni, ponieważ ciągle mają w pamięci patologiczny system w polskim futbolu, który przyzwalał na tego typu numery. Dzisiaj jesteśmy już w trochę innej rzeczywistości, ale jak widać nawyki u niektórych wciąż się nie zmieniły.

Patrząc na chłodno, łatwo stwierdzić, że nie jest to tylko problem Ruchu Chorzów, a wszystkich klubów śląskich, które były przyzwyczajone w czasach PRL-u do pieniędzy z państwowych kopalni. Ustrój socjalistyczny upadł, 26 lat minęło, a czas jakby stanął w miejscu na południu Polski. W dodatku, w piłkarskich władzach zawsze zasiadało sporo działaczy pochodzących z tamtego regionu, którzy przymykali oko na różne patologie i wręczali licencję na granie w najwyższej klasie rozgrywkowej często nawet bezpodstawnie.

Kiedy ŁKS degradowano z ligi w 2009 roku za problemy finansowe, ta sama komisja, która ukarała łódzki klub chciała rozpatrzyć przypadek Polonii Bytom, mającej już wtedy swoje długi. Zanim doszło do jakiejkolwiek dyskusji wstał jeden „leśny dziadek” i ryknął: „Dlaczego klub, którego legendą jest Janek Liberda, dawny reprezentant Polski, ma tracić prawo na grę w Ekstraklasie?!” Po tych słowach temat gwałtownie upadł.

Wielu kibiców może się obrazić, bo piłkarski Śląsk to głównie historia naszego futbolu. Kluby takie, jak Górnik Zabrze, czy Ruch Chorzów to w skali Polski marki. Problem polega jednak na tym, że marka nie jest w stanie utrzymać piłkarza, wybiec na boisko i wygrać mecz. Potrzebne są pieniądze, nie zawsze duże, ale takie, które są w stanie zapobiec pojawianiu się organizacyjnym patologiom. Nieważne, czy nazywasz się Bruk-Bet Termalika Nieciecza, czy Polonia Bytom – ważne żebyś nie zaniżał pewnego poziomu rozgrywek Ekstraklasy.

Olek Szmajda

Komentowanie wyłączone.