Wszyscy się ze sobą zgadzają, a będzie nadal tak jak jest [FELIETON]

0

Po perypetiach związanych z wprowadzeniem nowego systemu kwalifikacji na sezon 2016 czara goryczy się przelała i kierowcy postanowili dojść do głosu, a jeśli oni sugerują, że coś jest nie tak to należy natychmiast działać.

Ale może tak od początku, dla niewtajemniczonych. Ni stąd ni zowąd organizatorzy wyścigów o GP Formuły 1 wpadli na pomysł, żeby „uatrakcyjnić” widowisko poprzez wprowadzenie nowego systemu kwalifikacji, który mówiąc w skrócie zakładał, że w każdej części tej sesji (Q1, Q2 i Q3) po określonym czasie był eliminowany zawodnik. „Genialna” idea zrodziła się w pośpiechu i na dwa tygodnie przed startem sezonu została błyskawicznie uchwalona, a żeby tego było mało to podczas testów przedsezonowych dostawaliśmy przeróżne informacje, co gorsza od samych organizatorów. Na początku sam szef F1 – Bernie Ecclestone przyznał, że ze względu na to, iż odpowiednie oprogramowanie nie zostanie napisane, taki format kwalifikacji pojawi się dopiero podczas majowej GP Hiszpanii. Następnie jednak 85-latek się z tego wycofał, ale to nie koniec tej historii… Do ostatnich dni przed uchwaleniem przepisów dotyczących tej części weekendu Formuły 1 wszyscy byli wręcz przekonani, że jednak ta zmiana dopiero nastąpi w przyszłym roku, tak się jednak nie stało.

Ci z Was, którzy śledzili kwalifikacje do GP Australii wiedzą, że zakończyło się to jedną wielką wizerunkową katastrofą. Pod koniec finałowej części „czasówki” kierowcy nawet nie zdecydowali się wyjechać na tor i jeszcze powalczyć o pierwsze pole startowe… Nie ma się im co dziwić, bo było to po prostu nieopłacalne.

Tuż po kwalifikacjach Christian Horner powiedział, że trzeba przeprosić kibiców. I miał rację, bo nie po to my w Europie zarywaliśmy noc, a fani na torze nie po to płacili za bilety, żeby zobaczyć po prostu parodię Formuły 1. Oczywiście nikogo to za bardzo nie obchodzi, bo dla 85-letniego Pana E. „dobry kibic, to bogaty kibic„. Nie ma w tym niestety ironii, bo kiedyś w ten sposób się szef F1 wypowiedział.

Te kwalifikacje były totalną porażką. Na antenie RadioGol.pl podczas wyścigu o GP Australii mówiłem o tym, że szefowie zespołów jednogłośnie opowiedzieli się za tym, żeby wrócić do poprzedniego systemu kwalifikacji, ale dziś muszę to z bólem odwołać, ponieważ na spotkaniu tzw. Grupa Strategiczna podjęła decyzję o tym, by dać jeszcze szansę tym nowym kwalifikacjom i podczas GP Bahrajnu zostaną one ponownie wypróbowane.

Na wstępie wspomniałem o kierowcach. Nie podoba im się sytuacja, w której jest dziesięć różnych decyzji, to, że wszystko jest robione w pośpiechu, a powodem tego według nich jest przestarzały system zarządzania Formułą 1. Jeżeli zawodnicy zgodnie twierdzą, że coś jest nie tak z daną dyscypliną sportu to znaczy, że naprawdę jest źle. Bernie Ecclestone odpowiedział na ten list otwarty Stowarzyszenia Kierowców Grand Prix (GPDA). Brytyjczyk zgodził się w nim z zawodnikami, ale nie zaproponował pomysłów mogących wyciągnąć Formułę 1 z tak fatalnej sytuacji.

To gigantyczne zamieszanie spowodowane wprowadzaniem różnych przepisów naprędce przyćmiewa niesamowitą rywalizację. W ostatnich latach byliśmy świadkami niesamowitych wyścigów, które trzymały w napięciu przez cały czas, być może niektóre z nich były najlepszymi w całej ponad 60-letniej historii Formuły 1. Pojedynek Lewisa Hamiltona i Nico Rosberga podczas GP Bahrajnu 2014 będzie wspominany przez długie lata.

Można by się zapytać, czemu szef Formuły 1 nie wykorzystuje do promocji faktu emocjonującej rywalizacji? Niestety chodzi tu o politykę i biznes. Już wkrótce większościowy udziałowiec F1 – firma CVC Capital Partners sprzeda swoje akcje i Bernie Ecclestone najwidoczniej szykuje się do ich zakupu. Od lat się mówi o ogromnych zmianach natury własnościowej F1, a im szybciej to nastąpi tym lepiej dla nas

Przemysław Mitak

Zostaw odpowiedź